"I might be wrong, but I'm guessing that your homeland doesn't have Nations..." - tak zaczyna się "Begginers Guide - The Guide To Your Student Life in Uppsala".
Rzeczywiście w Polsce "nacji" nie ma. Za to tu, w Uppsali, słowo "Nation" to słowo - klucz.
"Do jakiej nacji należysz?" to pytanie nie mniej istotne, niż "Skąd pochodzisz? Co studiujesz? Gdzie mieszkasz?" (przynajmniej jeśli chodzi o pytania zadawane na początku znajomości).
"Nations" to swego rodzaju uniwersyteckie stowarzyszenia, które po angielsku można określić jako fraternity/sorority (tak, jest tu i miejsce dla stowarzyszeń sióstr - studencki przewodnik to podkreśla). To trochę kluby zainteresowań, kawiarnie, imprezownie, biblioteki. To do nich i między nimi przemieszczają się grupki hałaśliwych, kolorowych młodych ludzi, szczególnie wieczorami, bo każda nacja ma swój klub. Można też robić to mniej zespołowo, jak ja podczas moich pierwszych dni w Uppsali. Jednak po wejściu do środka budynku danej nacji nie jest ważne, czy jest się w towarzystwie czy bez, bo atmosfera jest tak studencka, a język angielski tak powszechnie używany, że właściwie nie sposób poczuć się totalnie indywidualistycznie. Konwersacje po prostu same się nawiązują. Z resztą taki jest też jeden z celów istnienia nacji - integracja środowiska studenckiego, szczególnie "newbies", którzy przybywają czy to ze Szwecji, czy też z innych krajów na studia w Uppsali (Australia i Nowa Zelandia - to miejsca z których do Szwecji przybywa bardzo dużo osób! Osoby te pytane, dlaczego akurat Uppsala, odpowiadają, że chodziło o państwo położone jak najdalej. Ja ze swoimi planami poznania życia w równościowej Szwecji, oni, byle najdalej...) Studiując na Uniwersytecie w Uppsali do "nation" trzeba należeć - karta członkowska upoważnia do zdawania egzaminów. No i też prawdą jest, że dobrze rozwinięta sieć nacji (jest ich 13) z rozmaitymi aktywnościami jakie oferują (śpiewanie w chórze, wycieczki krajoznawcze, zajęcia teatralne, biblioteki, puby, restaurację wegańską, klub rockowy, klub queer, open mic night's, stand up club, movie nights) daje dość szeroki wachlarz opcji na spędzenie wolnego czasu. W Uppsali są puby i kawiarnie, antykwariaty, second handy z vintage ciuchami, garnkami, szklankami i vinylami, sala koncertowa, muzea i miejskie biblioteki, ale tak z wraz z końcem roku akademickiego zapewne nieco się tu wyludnia, a nieporównywalnie więcej atrakcji oferuje oddalony o 40 minut podróży pociągiem Sztokholm. To pewne, że odwiedzających mnie gości będę musiała raczyć alternatywnymi do tych studenckich rozrywkami bo niestety (i tu - jak mi powiedziano - "We are very strict") nacje są tylko i wyłącznie dla osób studiujących.
Upplands Nation, Vastmanlands-Dala Nation, Goteborgs Nation, Norrlands Nation, Gotlands Nation, Kalmar Nation, Gastrike-Halsinge Nation... - oto przykładowe nazwy uppsalskich nacji, pochodzące od nazw regionów lub miast szwedzkich.
Większość powstała w połowie XVII wieku, widać więc, że nacje to dość długa tradycja. W przewodniku "newbies" zachęcani są do wstępowania do poszczególnych nacji i rozwijania w nich swoich organizatorskich zdolności, do zabawy, pracy (można pracować w barach, kuchniach, przy organizowaniu eventów - w zamian niewielką zapłatę lub darmowe obiady), oraz do delektowania się kawą i ciastkami na spotkaniach zwanych FIKA ( fika na tygodniu w godzinach 11-16, czy też Saturaday lub Sunday Fika od 12 do 17 to wręcz rytuał!). Piwa, obiady i Fika są w przystępnych cenach - ponieważ odpowiedzialny za gotowanie, pieczenie i podawanie staff nie jest dobrze opłacany (albo nie jest opłacany wcale) - ceny w nacjach są o wiele niższe niż w miejskich klubach i restauracjach.
Aktualnie nie jestem doskonale obeznana w różnicach między nacjami. Ponoć Stockholms Nation zrzesza głównie pochodzące ze Szwecji osoby studiujące prawo (w przewodniku podana jest informacja, że jej honorowym członkiem jest Król Karol XVI Gustaw), V-Dala jest polecana osobom zza granicy, Upplans organizuje regularnie wieczory filmowe, Vastgota zaprasza na ekologiczne lancze do ogrodu, a Kalmar na lancze wegańskie i wegetariańskie w dobrych cenach, imprezy w klubach Glasnost, Katushka i Wilde! (ten ostatni ma być klubem queer).
Nie wiem co właściwie zadecydowało o tym, że dziś poszłam właśnie do Kalmar i wpłaciwszy 280 koron (członkostwo jest płatne/na semestr) otrzymałam kartę członkowską. Czy to, że za swoich czasów studenckich do tej nacji należała Astrid Lindgren, czy te wege posiłki, open mic nights (bo to właśnie tu się te imprezy odbywają), dobre ciastka, a może piękne kryształowe żyrandole jakie wiszą tam w większości pomieszczeń.
Nie jest to aż tak istotne, bo dla każdej osoby będącej w posiadaniu karty członkowskiej, każda nacja stoi z otworem.
Szkoda, że nie dla gości :/ I popraw literówkę w tytule :P No chyba, że BAGinners od BAG torby, z którą taki baginner się melduje na miejscu :*
OdpowiedzUsuńa dzięki:) no może od Bag Lady by erykah badu:)
OdpowiedzUsuńnie nie, beg...
no właśnie - dyskryminacja nie-studentów. ale może chodzi o imprezy tylko na które się kolejki ustawiają. a np. vege lunch czy kawa z ciastkiem to już ok - nikt mnie nie sprawdzał jak dotąd. bedziecie się musieli przebrać za studentów:D