Noc ( i dzień) kultury – wydarzenie znane nam i w Warszawie. Rzeczywiście w sobotnie popołudnie spacerowałam po Uppsali, zaliczając koncert gospel na rynku (blond solistka z warkoczem śpiewała prawdziwie czarnym głosem, stragany ze szwedzkimi, chińskimi, serbskimi specjałami, koncert grupy bębniarzy, oraz pokaz karateJ(biły się dziewczyny z dziewczynami, ale i dziewczyny z chłopakami). Były pokazy filmów koreańskich, niemych z muzyką na żywo, krótkometrażowych, japońska ceremonia picia herbaty w ogrodzie botanicznym, koncerty w kawiarniach, oraz mnóstwo zajęć dla rodziców z dziećmi.
Przegapiłam niestety odbywające się na głównym rynku wydarzenie zatytułowane „Parkour – Introduction for girls” („Our goal is to inspire and motivate above all girls to come and try parkour, a metod of training to help you overcome all kinds of obstacles in your path, both physical and mental”) – zbyt długo zabawiłam na pobliskim pchlim targu, pełnym rozmaitych skarbów.
Wieczór przyniósł muzyczne odkrycia (było kilka postawionych w różnych punktach miasta scen), ale przede wszystkim ten dzień i ta noc pokazały mi dobitnie, jak bardzo na szwedzkiej ulicy widoczni są:
Po raz kolejny – ojcowie z wózkami
Osoby starsze - pary bądź samotne postacie starszych kobiet i mężczyzn, chodzące powoli, czasem przy wsparciu chodzików, sprawiające wrażenie zadowolonych i czerpiących radość z tak miłego dnia/wieczoru. Niezapomnianym widokiem będzie dla mnie widok siedzącego na ławce w samym centrum deptaku na oko 80-letniego pana, który wieczorową porą jadł loda.
Osoby niepełnosprawne – często w asyście drugiej osoby, ale wielokrotnie bez nikogo – na wózkach, o kulach, wjeżdżając po górzystej ścieżce, jadąc na specjalnie przystosowanym rowerze...
Pary lesbijskie i gejowskie
Rodzice z malutkimi dziećmi siedzący w kawiarniach, popijający piwo i wino
Ludzie z psami (bez kagańców, czasem jadące w przyczepie ciągniętej przez rower).
I nie jest tak tylko podczas nocy kultury - przyniosła ona tylko nadzwyczajne zagęszczenie ludzi w ogóle. Jest tak na co dzień. W sklepie, parku, na przystanku, na uniwersytecie.
Tu w Uppsali, która przecież metropolią nie jest, różni ludzie są na prawdę widoczni. Co dopiero w Sztokholmie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz