Wybory. Przed moim wyjazdem do Szwecji kolega z koła naukowego Jędrzej (zainteresowany skandynawskimi systemami prawnymi) powiedział:
"Ale Ci fajnie, będziesz tam akurat w najbardziej gorącym okresie! Wybory są 19 września!".
Czyli w ta niedzielę. Rzeczywiście od czasu, kiedy po raz pierwszy wkroczyłam na główny plac Uppsali, Stora Torget, zauważam do dziś panujący tam przedwyborczy zgiełk. Każde ugrupowanie ma swoją - dosłownie - drewnianą chatkę, przed którą odbywa się agitacja: przemawiają partyjni reprezentanci, rozdawane są ulotki, gadżety. Przemawiającą osobę otacza zwykle grupka słuchaczy, nieraz wywiązują się dyskusje, łagodne kłótnie. Wygląda to na prawdę obiecująco - niestety, nie jestem w stanie zrozumieć do końca o czym mówią. Jednak po zrobieniu małego riserczu dowiaduję się, że główny pojedynek stoczą dwa koalicyjne ugrupowania:
Rządzący obecnie od czasu zwycięstwa w wyborach w 2006 centroprawicowy Alliansen (Partia "Umiarkowanych", Liberałów /Folkpartiet/, Partia Centrum i Chrześcijańscy Demokraci) i centrowolewicowy De Rödgröna - czyli The Red-Greens Coalition, założona przez Socjaldemokratów /którzy to właśnie po długoletnich rządach w Szwecji przegrali w ostatnich wyborach/, Zielonych i Partię Lewicową). Można dodać, że 4 lata temu Socjaldemokraci odnotowali najniższe poparcie dla swoich postulatów (39.99%) od czasu uchwalenia w Szwecji powszechnego i równego prawa wyborczego, czyli od lat 20. XX wieku. I co chyba jeszcze bardziej interesujące - w 2007 roku ówczesnego przewodniczącego Socjaldemokratów - Göran Perssona, zastąpiła Mona Sahlin - pierwsza kobieta na stanowisku partyjnej liderki. Jeśli De Rödgröna zwyciężą, Szwecja będzie miała po raz pierwszy w swojej historii kobietę na stanowisku Premiera. Upraszając - podstawowa różnica między ugrupowaniami, to kwestia wysokości podatków. Nie trudno zgadnąć, że centroprawica chce obniżenia podatków, centrolewica zaś utrzymania "nowoczesnego państwa opiekuńczego, gdzie praca jest na pierwszym miejscu". Centroprawica różnicę tą określa zdaniem: "My chcemy stymulacji rynku pracy, oni państwa opiekuńczego".
W kwestiach światopoglądowych wielkich różnic nie ma - co jest dość symptomatyczne, biorąc pod uwagę to, jak bardzo polska prawica i lewica są od siebie daleko (przynajmniej programowo). Przyglądając się bardziej szczegółowo postulatom partii wchodzących w skład wyborczych bloków, zauważymy m.in.:
postulaty Partii Lewicowej - wprowadzenie dnia wegetariańskiego w szkołach w celu zmniejszenia wpływu produkcji mięsa na środowisko, przymusowy, równy podział urlopu rodzicielskiego między oboje rodziców (obecnie zarówno matka jak i ojciec mają po 60 dni urlopu, kolejne 270 dni mogą podzielić wedle swojego uznania - zwykle urlop ten biorą tylko kobiety).
Zieloni: wprowadzenie kwot płci z zarządach firm, poprawienie usług transportu miejskiego i kolei (w tym rozbudowanie szybkiej kolei między największymi miastami)
Chrześcijańska Demokracja - zmniejszenie podatków dla osób starszych
Liberałowie: wstąpienie Szwecji do strefy Euro, uznanie przemocy mężczyzn wobec kobiet za istotny problem dotyczący równości płci, delegalizacja małżeństw dzieci (dotyczy tych zawartych poza granicami Szwecji, w krajach, gdzie osoby mogą wstąpić w związek małżeński nie osiągnąwszy 15 roku życia).
Interesujące są programy pozostałych, nienależących do wspomnianych wyżej bloków partii:
Faministik Initiaitv - założona w 2005 roku partia zdobyła w wyborach w 2006 roku jedynie 0.68 % poparcia.
Liderka partii Gudrun Schyman twierdzi, że brak ideologicznych różnic między dwoma głównymi konkurentami - Alliancen i De Rödgröna świadczy o tym, że nie mają oni pomysłu na rozwiązanie istniejących ciągle w szwedzkim społeczeństwie problemów, którymi są rasizm, seksizm, dominacja heteronormatywnej perspektywy. Ubolewa szczególnie nad rosnącym społecznym poparciem Szwedów dla Szwedzkich Demokratów - partii o neonazistowskich korzeniach, która pragnie Szwecji "kulturowo homogenicznej". Jak wskazują statystyki Sverigedemokraterna mają szansę na wejście do parlamentu, jednak nawet jeśli tak się nie stanie, wpływ partii na politykę imigracyjną rządu pozostaje znaczny.
Priorytety Feiministik Initiativ to m.in.:
równa płaca dla kobiet i mężczyzn
równościowe rozwiązania dotyczące kwestii ubezpieczeń indywidualnych dla pracujących matek, koncepcje nowoczesnego rodzicielstwa (in vitro dostępne dla singli), elastyczne długość dnia pracy (aby wybór między pracą, zajmowaniem się domem, działalnością społeczną i czasem wolnym nie był aż tak ograniczony. W przypadku kobiet ciągle wygląda to następująco: pracują na pół etatu, żeby drugą połowę dnia poświęcić na pracę w domu, opiekę nad dziećmi i starszymi)
uczynienie praw dziecka możliwymi do egzekwowania w sądach (póki co Szwecja jest związana konwencjami, które są jedynie tzw. miękkim prawem)
wzmocnienie ochrony kobiet przed przemocą
"nie znaczy nie" - chodzi tu o zmianę przepisów dotyczących gwałtu, które nakładają na ofiarę ciężar dowodu, na skutek czego to zgwałcona kobieta musi udowadniać, że rzeczywiście powiedziała "NIE".
Można dodać, że każdy postulat dotyczący kwestii prawa rodzinnego jest opatrzony komentarzem, że celem partii jest równouprawnienie rodzin tradycyjnych i tęczowych.
Czy polityka z perspektywy feministycznej ma tym razem szansę zaistnieć w szwedzkim parlamencie? Dowiemy się niebawem.
Podczas tegorocznej kampanii wyborczej mocno dyskutowaną kwestią jest zakaz kupowania usług seksualnych, czyli sławne szwedzkie prawo, które karze klienta, nie osobę, która usługę "dostarcza", czyli prostytutkę.
Tyle tylko, że dyskusje odbywają bynajmniej nie wśród polityków. Temat ten jest skutecznie przemilczany, a tylko jeden oficjalny raport wykazuje, że prawo to (wprowadzone w 1999 roku) jest dobre, skuteczne, potrzebne. Raport ten jednak - jak oceniają komentatorzy, m.in. socjolożka Lara Augustin (autorka bloga "The Other Swedish Model" http://www.thelocal.se/blogs/theotherswedishmodel/) jest pełen metodologicznych niedociągnięć i ... ideologii. Prawo jest dobre, takie zachowania jak kupowanie usług seksualnych my, Szwedzi, nie akceptujemy.
Założenie, jakie przyświecało ustanowieniu zakazu kupowania usług seksualnych było imponujące: to kobieta sprzedająca ciało jest ofiarą patriarchatu. Niektórzy wskazują (jak np. Louise Perrson, której tekst możemy znaleźć na wspomnianym blogu Augustin, data: 5 lipca, 2010), że szwedzkie prawo bywa traktowane niemal jak kwintesencja szwedzkości, postępowości, w porównaniu do innych, "zacofanych" krajów, gdzie prostytucja jest legalna, nielegalna (karane są osoby prostytuujące się), lub też nie jest to zupełnie uregulowane.
Czy rzeczywiście szwedzkie prawo jest dobre?
Od rządu nie oczekujmy obiektywnej odpowiedzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz