sobota, 16 października 2010

Prawo rodzinne

Zajęcia z prawa rodzinnego prowadziła dr Anna Singer, która urzekła mnie po pierwsze swoim podejściem do małżeństw homoseksualnych (będzie opisane niżej), faktem, że zrezygnowała z bycia prawniczką na rzecz nauczania, gdyż "zdzieranie" pieniędzy z ludzi będących w osobistych kłopotach było dla niej nie do zniesienia, oraz wyglądem a la Mireille Mathieu.

Już na samym wstępie zajęć padło stwierdzenie, że szwedzkie ale i generalnie - skandynawskie prawo rodzinne jest progresywne. W latach 60. socjaldemokraci wespół z liberałami zmienili kodeks rodzinny z 1920 roku, który zdążył się zdezaktualizować. Kobiety zaczęły pracować, rodzina stała się mniej stabilna w porównaniu do tej z minionych stuleci. Naczelna zasada, jaka przyświecała reformie to:
"Family law should be used in order to create equality between man and woman".
Progresywność szwedzkiego prawa przejawia się to m.in. w prawie małżeńskim, w którym przeszkody w zawarciu małżeństwa zredukowano do minimum, (małżeństwo nie może być zawarte tylko z bezpośrednimi potomkami i przodkami, oraz pomiędzy rodzeństwem - kuzynostwo i rodzeństwo adopcyjne może zawrzeć małżeństwo), w którym od 1995 roku istniała możliwość zawarcia związku partnerskiego między osobami tej samej płci, a od 2009 roku weszło w życie prawo o małżeństwach homoseksualnych. Progresywność może też być widoczna w istnieniu od 1973 roku prawa o kohabitacji, czyli związku osób, które żyją razem jako para, na stałe (przy czym nie chodzi tu o relację na całe życie, ale o relację długoterminową), mają wspólne gospodarstwo domowe i prowadzą wspólne życie seksualne. Instytucja kohabitacji różni się od małżeństwa między innymi tym, że osoby nie mają obowiązku wzajemnego wsparcia finansowego, nie mają prawa do dziedziczenia po sobie, oraz nie mogą razem adoptować dziecka.

Statystyki wskazują, że w latach 1995-2003 zmniejszyła się w Szwecji liczba małżeństw, za to zwiększyła liczba par kohabitujących. W 2008 tylko 53% dzieci urodziło się w małżeństwie. Jak podała dr Anna Singer popularnym motywem zakładania rodziny jest życie w wolnych związkach i zawieranie małżeństwa, kiedy urodzi się (pierwsze) dziecko - zwykle gdy kobieta ma 30-32 lata.

Anna Singer była doradczynią w parlamentarnej grupie, zajmującej się kwestią wprowadzenia prawa o małżeństwie osób tej samej płci (jak wspomniałam - prawo zostało uchwalone w 2009 roku). Swoje opinie i wnioski zawarła w tekście, który dostaliśmy na zajęciach. Jej zadaniem było rozważanie wszystkich za i przeciw dotyczących małżeństw homoseksualnych, a konkretnie - miała ona odpowiedzieć na pytanie, czy małżeństwo powinno być zarezerwowane tylko dla kobiety i mężczyzny. Miała też zająć pozycję w kwestii formy, w jakiej osoby tej samej płci miałyby wkraczać w związek małżeński (droga cywilną, czy także podczas ceremonii religijnej?).
Dr Singer w swojej opinii napisała kilka rzeczy, które uznaję za bardzo trafnie ujęte.
Argumentowała ona, że mimo, iż w Szwecji możliwe było od 1995 zawarcie związku partnerskiego przez osoby mające tą samą płeć, a efekty prawne miedzy partnerstwem a małżeństwem nie są aż tak drastycznie różne, małżeństwo jest istotne gdyż ma wielką wartość symboliczną.
Jest ono automatycznie kojarzone z relacją na całe życie, opartą na miłości i wzajemnych zobowiązaniach. Dlatego autorka nie widzi żadnych powodów, aby ze względu na płeć pozbawiać ludzi prawa do wejścia w taki związek.
Przyznała, że małżeństwo jest głęboko zakorzenione w świadomości społecznej zarówno w Szwecji jak i innych krajach - jako związek kobiety i mężczyzny. Jednak - jak twierdzi - percepcja konkretnego społecznego zjawiska, nawet mającego tak długą tradycję, jak małżeństwo, nie może trwać wiecznie. Postęp wspiera nowe wartości i obecnie widać, jak społeczne podejście do homoseksualizmu się zmienia i jak wiele robi się, aby przezwyciężyć skierowaną wobec osób homoseksualnych dyskryminację i nierówne traktowanie. Zostało to literalnie wyrażone w szwedzkiej konstytucji ("society should counteract discrimination on the basis of - among other things - sexual orientation"). Co prawda brak prawa dla osób homoseksualnych do wstąpienia w związek małżeński nie jest dyskryminacją w rozumieniu szwedzkiej konstytucji, a nawet w rozumieniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, tym niemniej jest to przejawem mniej przychylnego traktowania.
Jak wskazuje autorka sprzeciw wobec nowego prawa był wyrażany przez przedstawicieli szwedzkiego kościoła i innych społeczności religijnych. Podnoszone były też kwestie związane z samym określeniem "małżeństwo" - oponenci uznali je za zarezerwowane tylko dla par heteroseksualnych. Anna Singer jednak uznaje, że "wynalezienie" nowego określenia dla związku osób tej samej płci jest zupełnie zbędne.
Autorka opisuje też, że podczas dyskusji padło stwierdzenie, że małżeństwo jest instytucją, której celem jest wydawanie na świat i wychowywanie potomków, dlatego też kwestią problematyczną jest fakt, że pary homoseksualne nie mają biologicznej możliwości rozmnażania się.
Dr Singer jednak zaprzecza, jakoby jedynym celem osób wstępujących w związek małżeński było płodzenie dzieci; nie jest to też prawnym wymogiem. Dlatego argument ten zupełnie do niej nie przemawia. Przywołuje też orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w którym zostaje stwierdzone, że możliwość posiadanie wspólnych dzieci nie jest warunkiem koniecznym do zawarcia małżeństwa.
W kwestii dzieci osób będących w związkach jednopłciowych autorka stwierdza, że najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo i miłość. Dlaczego więc miałaby mieć tu znaczenie płeć rodziców? Poza tym - jeśli przysłuchać się debacie na temat tego, jak istotne jest dla dziecka, aby wychowywało się w małżeństwie - okazuje się, że brak możliwości zawarcia małżeństwa przez pary osób tej samej płci sprawia, że dzieci w takiej rodzinie są inaczej traktowane, niż dzieci rodziców o różnej płci (Podoba mi się założenie, że takie rodziny po prostu istnieją. W naszym kraju mało kto chce uwierzyć w istnienie "tęczowych" rodzin tylko dlatego, że prawo ich "nie rozpoznaje").

Bez nadmiernych zawiłości i skomplikowanej argumentacji - a jaki efekt!
Sprzeciw wobec tego, co pisze Anna Singer może być jedynie wsparty argumentem że tradycja, że wbrew naturze. A to już ideologia, nie potrzeba społeczna, na którą prawo powinno reagować i odpowiadać adekwatnymi regulacjami. W Szwecji się w końcu udało.

Dużą część zajęć z prawa rodzinnego zajęły rozważania na temat podziału majątku przy rozwodzie, ale kwestia same-sex marriages też została poruszona. O wypowiedź na temat rodzimego prawa została poproszona... oczywiście, osoba z Polski. Nie omieszkałam dodać paru słów na temat treści naszych podręczników do prawa rodzinnego - niektórzy byli bardzo oburzeni. Ale inni - niekoniecznie. Z faktu, że w Belgii są zalegalizowane małżeństwa homoseksualne okazał się być niezadowolony wspomniany poprzednio kolega - "obrońca życia nienarodzonego". Wyraził to równie lapidarnie - na stwierdzenie prowadzącej, że w Belgii jest takie a takie prawo, nie za głośno, ale zawsze, odparł: "Unfortunately".




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz