poniedziałek, 24 stycznia 2011

Katushka!

Studia studiami, ale - jak to na każdym właściwie wprowadzającym do zajęć spotkaniu jest przez prowadzących podkreślane - trzeba także zakosztować studenckiego życia.
Uroczo przedstawia się styl, w jakim studenci (w szczególności Erasmusi:) wcielają to w praktykę. No ale ja też jestem studentką więc w ten piątek postanowiłam zainaugurować kolejny semestr studenckiego życia na wyjeździe. Byłam na imprezie zwanej Katushką, podczas której parkiet jest zapełniony już przed 21.00. Rzeczywiście puszczana tam muzyka wywołuje stadne instynkty i skłania do podskoków. Nieskrępowane harce na parkiecie, wylane piwo 9oraz popijanie mocnych alkoholi z małej buteleczki ukrytej w kieszeni:) - wersja dla oszczędzających!), dyskusje o niczym (choć jeden zagadujący mnie przy stanowisku z wodą dla zmasakrowanych tańcem ciał Szwed ze sztucznymi kwiatami we włosach zaimponował mi konkretnymi danymi "We know that Polish women come to Sweden to perform abortion, it is sad...", "Poland is Catholic..." - ale ja już się przyzwyczaiłam do tych etykietek. No cóz, prawda...)
Nostalgicznym akcentem wieczoru był fakt, że była to ostatnia noc w Uppsali Nesli (dla niektórych Nesti), która umilała mi poprzedni sezon w Upp. Nesli w sobotę odleciała do Istambułu.

Jak to mówią Szwedzi - nauka i studencie życie, wszystkiego po trochu, tak żeby było LAGOM!
(just the right amount!)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz