sobota, 13 listopada 2010

w jakim towarzystwie ostatnio często jem lunch...

Zdjęcie poniżej zrobione jest co prawda podczas wieczornej imprezy, ale chodzi o podkreślenie tego po raz kolejny... Oto przestrzeń charakterystyczna dla prawie każdej nacji w Uppsali. Uwaga - ostatnio dowiedziałam się, że nacje są tylko w Uppsali i Lund. Są to typowo uniwersyteckie miasteczka, dlatego żeby studiujące osoby nie umarły z nudów tradycyjnie wykształciła się tu właśnie taka oto nation's reality. No i przyznajmy że funkcjonuje to bardzo dobrze. Poza tym - jak twierdzi Per z mojego nowego kursu (o którym niebawem, jest o czym pisać...) twierdzi - choć to dość subiektywny punkt widzenia - po około 3 roku 5-letnich studiów ma się serdecznie dość Uppsali. On będąc teraz na 5. roku z radością przeniósł się do Sztokholmu, gdzie co prawda życie studenckie istnieje mniej więcej na takiej zasadzie, jak w Warszawie (we własnym zakresie:), ludzie raczej pracują niż studiują, jest nieco drożej no i musi dojeżdżać te 40 minut - ale to jednak duże miasto.
Z kolei chłopak sprzedający kawę i ciasto w przyjemnej uppsalskiej knajpce Eko Cafe (który nota bene poinformował mnie, że jego brat studiuje w ...Białymstoku) uważa, ze Uppsala i Sztokholm to dwa konkurujące miejsca! Coś na zasadzie Warszawa - Kraków (biorąc poprawkę na wielkość Uppsali, bo Krakowem jednak nie jest)?
Także zapraszam na dół do zdjęcia (postacie przy stoliku znalazły się na zdjęciu przypadkowo, chodzi oczywiście o obrazy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz