piątek, 26 listopada 2010

Transgender Day of Remembrance

Właśnie przeczytałam relację koleżanki z mojego koła naukowego, która w skrócie opisała jak minął organizowany przez koło dzień pod hasłem "UW przeciw dyskryminacji". Okazuje się, że było miło, ciekawie, ludzie podchodzili, pobierali ulotki, pytali o informacje. Ale byli też i przeciwnicy "promocji homoseksualizmu", którzy starali się przekonać dziewczyny z koła, że powinny zaprzestać swojej niecnej działalności. Przybyli z odbywającej się na terenie kampusu manifestacji (przeciw "promocji homoseksualizmu" na UW oczywiście...). Jakkolwiek patetycznie czy pretensjonalnie może to zabrzmieć pomyślałam sobie podczas czytania tego maila, że NA PRAWDĘ w ciągu 3 miesięcy odwykłam od tego typu wydarzeń, manifestacji, podchodów (obrońców życia nienarodzonego, homofobów). Przywykłam za to do niekoniecznie tłumnych, ale głośnych, odbywających się w centrum miasta, zwracających uwagę przechodniów zgromadzeń i marszy. Pierwszy był we wrześniu i był protestem przeciwko rasizmowi. Niestety nie zdołałam w nim uczestniczyć, ale czytałam relacje i oglądałam zdjęcia. Drugi był w zeszły piątek - tym razem udało mi się w nim wziąć udział. Zgromadzenie na głównym placu Uppsali a później marsz przez główną "handlową" ulicę odbył się pod hasłem upamiętniającym ofiary transfobii. Osób była garstka, mimo to były spore transparenty, pochodnie, oraz przemowy osób zaangażowanych w walkę na rzecz praw osób transseksualnych oraz osób, które są transseksualne.
Tak jak w którymś z poprzednich postów pisałam jak inne od tych "polskich" problemy prawne mają np. Belgowie (przykład eseju dot. prawa dyskryminującego matki-lesbijki), tak zeszłotygodniowa manifestacja może posłużyć za kolejny przykład przepaści jaka dzieli społeczeństwo Polskie od Szwecji w zakresie prawa i wyzwań temu prawu stawianych. Jedna z manifestantek zwróciła uwagę zgromadzonych osób na fakt, że tak pieczołowicie przygotowywany i wdrażany Equality Plan na Uniwersytecie w Uppsali nie uwzględnia dyskryminacji osób transseksualnych. Zastanawiam się czy to podpada pod "promocję homoseksualizmu", czy też autorzy tego typu sformułowań musieliby zdobyć się na kreatywność i stworzyć inne określenie na fakt sprzeciwiania się dyskryminacji osób trans.

Podczas zgromadzenia (i późniejszego przemarszu) do manifestantów podchodzili zaciekawieni przechodnie dopytując, o co chodzi, z jakiej to okazji, itd. Podeszła pani z niemowlakiem w wózku, która nie wiedziała czym jest transseksualizm (zostało jej to wyjaśnione), podszedł młody chłopak, potem starszy pan. Ja za każdym razem miałam paranoję, że gdy pytający dowiedzą się, z jakiej okazji odbywa się manifestacja, pojawią się inwektywy, napięcie, śmiech? Nic takiego nie miało miejsca.

7 komentarzy:

  1. Transfobia? Tyle energii i stresu (nawet chwilowa paranoja autorki bloga) na tak marginalny, żeby nie powiedzieć wyimaginowany, problem...
    Szwedzki dobrobyt jest jak komunizm - świetnie rozwiązuje problemy nieznane w innych ustrojach:)
    Ktoś tu chyba stracił kontakt z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, każdy może oczywiście ujmować problemy jak najbardziej istniejące w krajach innych niż Szwecja jako marginalne wyimaginowane, ale fakt że nie ujawnił/ujawniła swojej tożsamości napawa mnie podejrzeniem, że może sam/sama zdaje sobie sprawę w niedorzeczności takiego komentarza? Gratuluję i dziękuję za zabranie głosu, ale na prawdę wolałabym wiedzieć kto ma tyle odwagi
    Autorka

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja tożsamość nie ma nic do rzeczy, ponieważ na 100% się nie znamy (nie kojarzę nikogo kto obecnie studiuje w Szwecji). Po prostu lubię czytać różne blogi, a ten uważam za interesujący pomimo, że mam trochę odmienne postrzeganie rzeczywistości (np. podczas dyskusji na forach i blogach nie muszę znać imion i nazwisk internautów).

    PS. Dla celów statystycznych - male, 32, Poland.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okej, ja z kolei osoby nie podające tożsamości na forach traktuję jako chcące jedynie siać zamęt i czasami nawet niestety obrażać inne osoby. Male, 32, Poland - zawsze coś

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak przeszliśmy od transfobii do anonimofobii. Mocno uogólniasz zakładając, że ludzie tylko czekają, żeby zasiać zamęt albo rzucić wyzwiskiem. Wiadomo, że na necie jest masa debili i dzieciaków, ale oni nie zrozumieliby twojego bloga i zmieniliby stronę zamiast komentować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypomniało mi się a propos Twojego wpisu jak u nas na zajęciach z filozofii prawa prowadzący przyniósł ulotkę KPH i Trans-Fuzji o Dniu Pamięci Osób Transpłciowych jako "ciekawostkę" i dopytywał studentów czy w ogóle słyszeli o czym takim jak transpłciowość a przed użyciem słowa transfobia dodawał "uwaga nowe pojęcię"...wydźwięk jego wypowiedzi był raczej bagatelizujący sprawę i nie dopuszczający jakiejkolwiek dyskryminacji takich osób przez prawo.. bez przecież problem nie istnieje...
    To tak w ramach przepaści o której pisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  7. filozof prawa...
    ja tez pamiętam cywila I, jak mieliśmy kazus o transseksualnym chłopaku. sformułowane to było niczym dowcipna historyjka jak to kolesiowi odwalało i myślał, że jest dziewczyną. no ale na moje pytanie przynajmniej prowadzący (młody) przyznał, że to choroba i ludzie chcą się leczyć. trzeba zapamiętywać takie zajęcia...

    OdpowiedzUsuń